Abiectum (9)

"Powroty"

najukochańszy. na szczytach gór
kończy się właśnie ziemski rok.
przyszedł wreszcie czas, w którym
zrozumiałeś, czym jest smutek

odrzutowców i potworny jęk
odlatującego oddechu. źdźbło,
liście konopne: rozsypują się
i okrwawiają tor tego pędu,

co dopiero serce. widziałam
obłęd w oczach chłopców.
dotykałam u znachora
ich przeciętych mięśni:

gdy ostrożnie wyjąć
wiotczejący język,
z ust zsuwała się kula
zrudziałej już cyny.

16.12.2011

© Karol Samsel
Read more

Abiectum (8)

"Z cyklu: twarze"

spójrz proszę: dzień ma się
już ku zachodowi, a pustą
część mieszkania oświetla
wreszcie snop drżącego

światła. czas metamorfozy
jest bardzo krótki, ojcze.
wiedz, że zawstydziłbyś
mnie, ukazując mi swoją

przemianę. pomyślałbym:
oto nagość, nic jej nie
poruszy ani nie wzniesie.

wybiegłbym na ulicę,
plącząc języki świata.
mówiłbym rodzinom:

odrażające,
odrażające.

13.12.2011

© Karol Samsel
Read more

Abiectum (7)

"Przemijanie"

w hołdzie tobie,
który tu pozostałeś
najdłuższe rozmowy świata
i jego najciemniejsze noce.

– cały ten ferwor wokół sekretów:
parabole, refleksy, przewracanie
ciał –

nieszczęsne ochędóstwo.
liryczne hic est nihil.

będziesz łaknął i pragnął,
a ja wskażę studnię i pokarm.
kiedy się wzmocnisz, nazwę cię
swoim ojcem. już zrozumiałeś:

splendor umiera. któż może
wiedzieć, co żyje dłużej:
dolmen czy sprzączka
nad otokiem czapki.

stąd wielka wędrówka
tysięcy mężczyzn
przeprawiających się
przez zabite rzeki.

– zabij mnie ojcze.

bóg powiedział:
paroksyzm.
drzewo krzyknęło:
natychmiast –

10.12.2011

© Karol Samsel
Read more

Abiectum (6)

"Ulotność refleksji"

krótko trwała moja rozpacz.
przyzwyczaiłem się do małych
gruzełków pozostawianych
na rzeczach przez wszystko,

co utraciliśmy, ojcze. buduję
teraz ogród i łączę ziemię
z pędem. wierzę, że w końcu
narodzi się ciało, nie zaś jego

przetoka. nie boję się zarazy
ani ryku ulewy. drżę jedynie
na myśl o pałeczce cholery
wielkości szpilki. boże, ona

odwróci nasze skóry do piasku,
a wówczas nic dla nas, ojcze.
może kwiaty na poplamionej
ligninie. może resztki ampułki

wbite w naszą twarz. według
starych wiar w czasie choroby
przez ziemię przetacza się
zaklęcie. nie mów go, ojcze.

rozprosz ciemność nocy.

4.12.2011

© Karol Samsel
Read more

Abiectum (5)

"Spotykamy się po tamtej stronie"

nadszedł czas łamliwości.
jeśli dziś lub jutro ostrożnie
dotkniesz styliska siekiery,
nie dotkniesz styliska, ale

pękającego ościenia. nikt
nie podpowie ci, czemu
na dnie starorzecza osad
zmienił się w proszek,

dlaczego ciało skręcone
w sennik nie znalazło
swojego miejsca pod
ziemią. to ty jesteś

galernikiem: kochasz,
ekshumujesz, żywisz
i dajesz nadzieję. jeśli
zatrzyma cię oko,

wyłupisz je gałązką.
jeśli wstrzyma skóra,
przebijesz ją żaglem.

3.12.2011


© Karol Samsel
Read more

Abiectum (4)

"Twórca"

spójrz jak odmieniła mnie
czarna suita. jak między
obrzynek języka a okrawek
podniebienia wsuwa się

nagi wiersz i rozrywa
kantatą policzek. jakiż
donośny ptak – szepczą
z podziwem bogowie

głosem zawiniętym
w szeleszczący całun.
jakiż promieniujący
oddech – dopowiadają

uduszeni w komorach
gazowych. a truchełko
schło

anioł cząstka.
cząstka anioł.

na kuchennym
oknie – śpiewam

resztką sił. krew
spływa z ust do rąk.
z rąk spływa do rzeki.

26.11.2011

© Karol Samsel
Read more

Abiectum (3)

"Bez tytułu"

wszystko przekazałem śmierci
i nawet obcym mówię: krótkie
są moje dni, chwiejne

jest moje serce. tyle niemądrych
baśni, z których przecież mogły
narodzić się elegie.

tak wiele światła schnącego
na gładyszce, które mogło
przedzielić łunę.

w moim kraju wierzono, że chłopcy
bici po twarzy milkną, nim odejdą,
by zasadzić las.

25-26.11.2011

© Karol Samsel
Read more

Akronim

"Bez tytułu"

Teresie Budzisz-Krzyżanowskiej

W domu jest tak żarliwie. Przywiozłem pamiątki,
których nie rozpoznajesz. Wysiadłem z pociągu,
myśląc wciąż o Elektrze: ciało w środku rombu,
jeśli ściąć je dwusieczną, plami tor, a szczątki

uderzają o krawędź resztką wzbitej sfery.
Jest późne popołudnie: to, co osądzamy,
już się nie rozprzestrzeni, między pustyniami
oleje wsiąkną w piasek i oddzielą ery,

przesycą konstelacje. Wyjdź ze mną na plażę.
Zaraz mnie nie będzie. Panuję nad strachem:
wiem jeden, jak utrwalić zwierzęcą odrazę,

która wstrzyma głosy, strzaska je rejwachem.
Zsypiemy usta kobiet: kołowrotek marzeń –
po sferze konstelacja. Po Elektrze Rachel.

9.10.2011r.

© Karol Samsel
Read more

Abiectum (2)

"Jestem"

zmierzamy ku słońcu. nie pozwolono
nam zasnąć i tylko kilkorgu pokazano
drogę do zniszczonego wehikułu.
dotarliśmy: odnaleźliśmy wierność

w rozciągniętej ranie przedmiotu.
widząc dziecko zabite na zjeździe
z bocznicy, pytaliśmy: kim jest ten,
który nas kocha? mój boże, zupełnie

niepotrzebnie: jeśli zmieszać ziemię
z ciałem, narodzi się dom. jeśli wodę
z włóknem, napłynie źródło. twarz

przesypana przez skórę
promienieje, dopóki
nie znajdzie okrycia.

5.10.2011r.

© Karol Samsel
Read more
 

AltissimumAbiectum Design by Insight © 2009