Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abiectum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abiectum. Pokaż wszystkie posty
![]() |
| Pożegnanie |
wymowne. zastanawiam się,
jak mogłeś to zlekceważyć.
sonet usłyszeli wszyscy:
zima w calais. pierwsza
pieśń lidokainy. parodos.
uciekli, uderzając o siebie
paskami trenczy – taniec
skórek od chleba. nie:
nie nadaremnie gradient
stał się rozejściem. ulica
w mieście redliną. a oto
i noc interlinii. włączony
procesor tekstu, eliksir.
word new.
word miserere.
tak śpiewam tobie,
martwemu.
o pierwszym
miesiącu roku.
31.12.2011
© Karol Samsel
![]() |
| "Pustka" |
nikt z was jeszcze nie rozpaczał.
nie widział obłoku ogolonej
głowy ludzkiej. nawet jeśli
zauważyłeś lirę w ustach
drapieżcy, milcz. nadal ktoś
woła za tobą, wciąż rozsuwa
ekran i rozciąga dysk
horyzontu.
śnieg, przelotny deszcz,
ballady geometrów.
powoli pęka kołyska
archipelagu:
przez dziecko
przesypuje się
kamień
tynk
i powróz.
27.12.2011
© Karol Samsel
![]() |
| "Cisza" |
wystarczy więź. niewiele er
wypełni resztę naszego życia.
owszem, może odnajdziemy
przenośnię ludzkiego ciała:
kobiety stwierdzą, że są nią
nasiona storczyka. mężczyźni
dostrzegą rozbitą pasiekę.
jeśli jednak zbudzić bożka
małych zmartwień, biada.
wszystko znów skryje się
pod słupami cieczy i scali
ze sobą petitem jednej
tonacji. tego nie zmieni
już nic. scena pożegnalna:
między ojcem a synem
ideogram zmierzchu.
25.12.2011
© Karol Samsel
![]() |
| "Twarz" |
opowiadałem o tobie,
relikwio.
głęboko
osunęło się oko antyfony,
którym zapragnąłem cię sławić
w miastach mojego kraju.
niezdolny do śpiewu
nie wiedziałem, co
ze sobą począć.
zaplanowałem
traktat.
to zrozumiałe:
zadać sobie ból,
mówiąc o chlebie
stającym się
wydmą.
po chwili
modlić się
do przesuniętego
dotyku.
20-21.12.2011
© Karol Samsel
![]() |
| "Powroty" |
najukochańszy. na szczytach gór
kończy się właśnie ziemski rok.
przyszedł wreszcie czas, w którym
zrozumiałeś, czym jest smutek
odrzutowców i potworny jęk
odlatującego oddechu. źdźbło,
liście konopne: rozsypują się
i okrwawiają tor tego pędu,
co dopiero serce. widziałam
obłęd w oczach chłopców.
dotykałam u znachora
ich przeciętych mięśni:
gdy ostrożnie wyjąć
wiotczejący język,
z ust zsuwała się kula
zrudziałej już cyny.
16.12.2011
© Karol Samsel
![]() |
| "Z cyklu: twarze" |
spójrz proszę: dzień ma się
już ku zachodowi, a pustą
część mieszkania oświetla
wreszcie snop drżącego
światła. czas metamorfozy
jest bardzo krótki, ojcze.
wiedz, że zawstydziłbyś
mnie, ukazując mi swoją
przemianę. pomyślałbym:
oto nagość, nic jej nie
poruszy ani nie wzniesie.
wybiegłbym na ulicę,
plącząc języki świata.
mówiłbym rodzinom:
odrażające,
odrażające.
13.12.2011
© Karol Samsel
![]() |
| "Przemijanie" |
w hołdzie tobie,
który tu pozostałeś
najdłuższe rozmowy świata
i jego najciemniejsze noce.
– cały ten ferwor wokół sekretów:
parabole, refleksy, przewracanie
ciał –
nieszczęsne ochędóstwo.
liryczne hic est nihil.
będziesz łaknął i pragnął,
a ja wskażę studnię i pokarm.
kiedy się wzmocnisz, nazwę cię
swoim ojcem. już zrozumiałeś:
splendor umiera. któż może
wiedzieć, co żyje dłużej:
dolmen czy sprzączka
nad otokiem czapki.
stąd wielka wędrówka
tysięcy mężczyzn
przeprawiających się
przez zabite rzeki.
– zabij mnie ojcze.
bóg powiedział:
paroksyzm.
drzewo krzyknęło:
natychmiast –
10.12.2011
© Karol Samsel
![]() |
| "Ulotność refleksji" |
krótko trwała moja rozpacz.
przyzwyczaiłem się do małych
gruzełków pozostawianych
na rzeczach przez wszystko,
co utraciliśmy, ojcze. buduję
teraz ogród i łączę ziemię
z pędem. wierzę, że w końcu
narodzi się ciało, nie zaś jego
przetoka. nie boję się zarazy
ani ryku ulewy. drżę jedynie
na myśl o pałeczce cholery
wielkości szpilki. boże, ona
odwróci nasze skóry do piasku,
a wówczas nic dla nas, ojcze.
może kwiaty na poplamionej
ligninie. może resztki ampułki
wbite w naszą twarz. według
starych wiar w czasie choroby
przez ziemię przetacza się
zaklęcie. nie mów go, ojcze.
rozprosz ciemność nocy.
4.12.2011
© Karol Samsel
![]() |
| "Spotykamy się po tamtej stronie" |
nadszedł czas łamliwości.
jeśli dziś lub jutro ostrożnie
dotkniesz styliska siekiery,
nie dotkniesz styliska, ale
pękającego ościenia. nikt
nie podpowie ci, czemu
na dnie starorzecza osad
zmienił się w proszek,
dlaczego ciało skręcone
w sennik nie znalazło
swojego miejsca pod
ziemią. to ty jesteś
galernikiem: kochasz,
ekshumujesz, żywisz
i dajesz nadzieję. jeśli
zatrzyma cię oko,
wyłupisz je gałązką.
jeśli wstrzyma skóra,
przebijesz ją żaglem.
3.12.2011
© Karol Samsel
![]() |
| "Twórca" |
spójrz jak odmieniła mnie
czarna suita. jak między
obrzynek języka a okrawek
podniebienia wsuwa się
nagi wiersz i rozrywa
kantatą policzek. jakiż
donośny ptak – szepczą
z podziwem bogowie
głosem zawiniętym
w szeleszczący całun.
jakiż promieniujący
oddech – dopowiadają
uduszeni w komorach
gazowych. a truchełko
schło
anioł cząstka.
cząstka anioł.
na kuchennym
oknie – śpiewam
resztką sił. krew
spływa z ust do rąk.
z rąk spływa do rzeki.
26.11.2011
© Karol Samsel
![]() |
| "Bez tytułu" |
wszystko przekazałem śmierci
i nawet obcym mówię: krótkie
są moje dni, chwiejne
jest moje serce. tyle niemądrych
baśni, z których przecież mogły
narodzić się elegie.
tak wiele światła schnącego
na gładyszce, które mogło
przedzielić łunę.
w moim kraju wierzono, że chłopcy
bici po twarzy milkną, nim odejdą,
by zasadzić las.
25-26.11.2011
© Karol Samsel
![]() |
| "Jestem" |
zmierzamy ku słońcu. nie pozwolono
nam zasnąć i tylko kilkorgu pokazano
drogę do zniszczonego wehikułu.
dotarliśmy: odnaleźliśmy wierność
w rozciągniętej ranie przedmiotu.
widząc dziecko zabite na zjeździe
z bocznicy, pytaliśmy: kim jest ten,
który nas kocha? mój boże, zupełnie
niepotrzebnie: jeśli zmieszać ziemię
z ciałem, narodzi się dom. jeśli wodę
z włóknem, napłynie źródło. twarz
przesypana przez skórę
promienieje, dopóki
nie znajdzie okrycia.
5.10.2011r.
© Karol Samsel
![]() |
| "Oswajanie" |
wyobraź sobie pasmo,
które przecinasz, aby
uwolnić linię zwiniętą
wokół szyi dziecka.
milcz: oto dotykasz
polichromii kościoła
płonącym zniczem,
a ściany transeptu
kołyszą się jak spalona
kołyska. przypowieść
o zgubionej drachmie
mogłaby opowiadać
o zajętym dominium.
mógłbyś zrozumieć
więcej, a zamiast tego
dzielisz się przeczuciem.
czy wiesz, że dawniej
lalki wytapiano
ze srebra?
z zakażonych ran
nie odsączało się krwi.
z rozkutych ścian
tworzywa.
30.09.2011r.
© Karol Samsel
Subskrybuj:
Posty (Atom)














